text.skipToContent text.skipToNavigation
background-image

Upiorny dom Powiesc sensacyjna von Wotowski, Stanislaw Antoni (eBook)

  • Verlag: Ktoczyta.pl
eBook (ePUB)
3,49 €
inkl. gesetzl. MwSt.
Sofort per Download lieferbar

Online verfügbar

Upiorny dom

Ród Podbereskich zamieszkuje palac na Kresach. Posiadlosc jest mroczna, a na pietrze domu slychac noca jeki i brzek lancuchów. W glebi pokoju widac przerazajace zielone slepia, a zle moce sa wrecz namacalne. Jaka tajemnice skrywa upiorny dom? Detektyw Dan przybywa z Warszawy, by wyjasnic te lamiglówke... Powiesc kryminalna inspirowana losem rodu Potockich.

Produktinformationen

    Format: ePUB
    Kopierschutz: watermark
    Seitenzahl: 181
    Sprache: Polnisch
    ISBN: 9788379033508
    Verlag: Ktoczyta.pl
    Größe: 2328 kBytes
Weiterlesen weniger lesen

Upiorny dom

Rozdzial I Niesamowite wypadki
- Spij spokojnie i nie przejmuj sie zbytnio tym, co ci opowiedzialem! - rzekl Fred, sciskajac na pozegnanie reke detektywa.

Den pozostal sam.

Slabo migotala na nocnym stoliku swieczka. Przez otwarte okna plynal zapach drzew lipowych i kwiatów, a z dala dobiegalo rechotanie zab, poszczekiwanie psów - odglosy tak charakterystyczne dla wiejskiej letniej nocy.

Zasadniczo Den nie byl wielkim zwolennikiem wsi. Gdy siedzial w miescie, marzyl czasem, by znalezc sie sród pól i lak, kiedy jednak sród nich sie znalazl, rychlo tesknil za gwarem i zgielkiem stolicy. Totez nie lada uzyto magnesu, aby detektywa sciagnac na Kresy, do tego wielkiego palacu. Przyneta byla silna i teraz jeszcze, wspominajac, co mu opowiadal Fred w Warszawie, jak równiez powtarzal przed chwila, pokiwal glowa.

- No... no... dziwy...

Mimo dlugiej drogi i zmeczenia nie czul sennosci. Siegnal po papierosa, zapalil go i gleboko zaciagnal sie dymem. Dym snul sie spiralnie, przybierajac ksztalty cudaczne, ksztalty widm i upiorów rozplywajacych sie powoli.

- Same duchy! - przyszla refleksja i znów usmiechnal sie lekko.

Istotnie, pokój, jaki przeznaczono dla Dena, sprawial niesamowite wrazenie. Duzy, o sklepionym suficie, przypominal refektarz klasztorny. Rzecz zrozumiala, sam palac a raczej zamczysko wybudowano w koncu XVII wieku, przystosowujac dopiero za czasów Stanislawa Augusta do wymogów bardziej wspólczesnych. I o ile - jak pobieznie po przyjezdzie zdazyl zauwazyc, parter ulegl gwaltownej przeróbce a stare komnaty przeksztalcono w szereg salonów - o tyle pierwsze pietro nosilo jeszcze charakter kresowych zameczków. Pelno tam bylo wnek, zakamarków, drzwi, zrecznie w murach poukrywanych... Dziwne wrazenie potegowalo to jeszcze, ze komnaty na górze byly porzadnie zaniedbane, a stare stylowe meble pokrywaly warstwy kurzu. Obecni wlasciciele, nie korzystali z nich prawie, ograniczajac sie zamieszkiwaniem parteru, i staly one przewaznie zamkniete. Dla Dena wyporzadkowane "refektarz" i to dzieki usilnym prosbom detektywa, gdyz...

Wyraznie prosil, aby go tam umieszczono.

Totez teraz, nie mogac zasnac, bladzil wzrokiem po tonacej w mroku komnacie, ledwie oswietlonej slabym blaskiem stojacej na stoliczku obok swiecy w wysokim srebrnym lichtarzu. Z katów wyzieraly duze szafy i meble w stylu Ludwika Filipa, a z poczernialych ram spogladali nan jacys patriarchowie o siwych brodach i rycerze w ciezkich pancerzach. Spogladali ni to ciekawie, jakby zdziwieni obecnoscia intruza, ni to z ostrzezeniem.

Wodzac machinalnie wzrokiem po tych konterfektach, Den wspominal okolicznosci, jakie go tu przywiodly.

Den znal Freda Podbereskiego dosc dawno. Znal a nawet lubil bardzo, choc znajomosc ta ulegla dluzszej przerwie. Zreszta, trudno bylo nie lubic Freda. Posiadal on jedna z tych szczerych, serdecznych i uczynnych natur, jakie w naszych czasach powszechnego chamstwa i sobkowstwa staja sie coraz rzadsze.

Zetkneli sie przed laty, gdy Fred, nie mogac jeszcze powrócic do zdewastowanego przez inwazje bolszewicka majatku, zamieszkiwal w Warszawie - a Den rozpoczynal zawód detektywa. Zetkneli sie z powodu jakiejs blahej sprawy - bodaj kradziezy u jednej z kuzynek Freda - która to kradziez Den wykryl blyskawicznie. Odtad oficjalny stosunek przeszedl w zazylosc. Podbereski, pociagniety romantycznym zawodem detektywa, pelnym niebezpieczenstw i przygód niezwyklych, jal odwiedzac go czesto. A ze sporo nocy przegawedzili przy butelce, poufale ty przypieczetowalo te przyjazn.

Pózniej Den stracil Freda z oczu.

Podbereski, powróciwszy do majatku, staral sie usilna praca zalatac tam poczynione przez zawieruche wojenna uszczerbki w fortunie, rzadko odwiedzajac Warszawe. Przyjazn ich, nie podsycana listami, zamierala powoli, przechodzac w zapomnienie. Ludzie dzis sa zbyt leniwi, aby pisywac do siebie nawzajem i bezpowrotnie minely czasy pani

Weiterlesen weniger lesen

Kundenbewertungen