text.skipToContent text.skipToNavigation
background-image

Walka z szatanem Zamiec von Zeromski, Stefan (eBook)

  • Verlag: Ktoczyta.pl
eBook (ePUB)
3,49 €
inkl. gesetzl. MwSt.
Sofort per Download lieferbar

Online verfügbar

Walka z szatanem

Drugi tom trylogii Stefana ?eromskiego ' Walka z szatanem ', obejmuj?cej panoram? ?ycia polskiego w okresie przedwojennym i w latach pierwszej wojny ?wiatowej. Ci?g dalszy losów m?odego architekta Ryszarda Nienaskiego, który podejmuje samotn? 'walk? z szatanem' o sprawiedliwszy ?wiat. Nienaski otrzymuje ogromny spadek po krewniaku milionerze, niejakim Ogrody?cu. Za pieni?dze ze spadku zak?ada w Krakowskiem kopalnie i postanawia je ofiarowa? polskiemu ludowi. W dzia?aniach tych towarzyszy mu ukochana kobieta Xenia Granowska, któr? po?lubia po burzliwym romansie. Realizacj? programu przerywa niespodziewana ?mier?. Nienaski zostaje zamordowany przez cz?onków organizacji z pogranicza podziemia anarchistycznego i bandytyzmu. Xenia umiera na tyfus. Z w?a?ciw? sobie finezj? przedstawi? pisarz w?tki romansowe. Wyró?niaj? si? tak?e obrazy ?ycia - czy to wielkomiejskiego Pary?a, czy prowincjonalnej galicyjskiej Posuchy - oraz obrazy wojny, kre?lone z pasj? wyra?aj?c? antywojenny protest pisarza. Niektóre cz??ci utworu utrzymane s? w poetyce drapie?nego naturalizmu.

Produktinformationen

    Format: ePUB
    Kopierschutz: watermark
    Seitenzahl: 215
    Sprache: Polnisch
    ISBN: 9788379035120
    Verlag: Ktoczyta.pl
    Größe: 2537 kBytes
Weiterlesen weniger lesen

Walka z szatanem

Czesc I

Stojac w oknie wagonu Nienaski przypatrywal sie ziemi francuskiej. Myslal o swych zamiarach i ich wykonaniu. Migaly drzewa Chantilly jak masy i kleby chmur rozeslane po ziemi. Deszcz zalewal i zmywal brudne szyby. Dym buchal, urywal sie i slanial po zabudowanej ziemi. Szary poranek odslanial domy, ogrody, pietrowe chalupy, zarosla, fabryki, warsztaty, Wszystko bylo czarne i brudne.

Zmiana oto krajobrazu i zmiana w myslach, w uczuciach, afektach, w usposobieniu. Juz jakby nie bylo tego serca ptasiego, które bilo w piersiach, gdy sie w cieniu polskich gór walesal. To, które teraz czul w sobie, nasiaklo dobrze zadza walki, a ta dawniejsza miekkosc przegryzla. Nie bylo w nim równiez dawnych, sztucznych "snów o potedze", lecz obojetna na mnóstwo zjawisk beztroska, prosty o jednym teraz zamysl: to moje i tego nie dam! W jednym tylko ciemnym punkcie nie bylo hartu.

Oto Paryz. W Paryzu... panna Xenia...

Nie wiedzial, gdzie ona tam jest, co robi, co sie z nia stalo. Rok jej nie widzial. Z tego jednego zagadnienia. padal cien na mysli, tak pracowicie teraz wymusztrowane, i na uczucia, dyscyplinowane w szkole logiki. Po powrocie do Krakowa z wycieczki w góry, z glebokim rozmyslem napisal byl list do doktora Alojzego wirskiego z obszernym wyluszczeniem dosc dziwnej propozycji. Prosil o pozyczke pieciu tysiecy rubli na dwuletni okres czasu. Jako ewikcje zwrotu w razie swej smierci lub jakiej nieprzewidzianej katastrofy przedlozyl doktorowi projekt splat rocznych, które w jego imienia i zastepstwie uiszczac bedzie lekarz warszawski, dr Bronislaw Ustanski. Ten, po ostatecznej dyskusji, zobowiazal sie dac poreczenie na wekslu przez Ryszarda wystawionym. Poniewaz zas dr Brus mial nawet kedys w Plockiem szmatek ziemi po ojcach kolonistach, posiadajacy wartosc kilku tysiecy rubli, wiec owe "dobra" mialy figurowac jako ostateczny zastaw pewnosci splaty dlugu. Doktor wirski odslonil sie jako prawdziwy (grubo zbogacony)gentleman. O zadnym zastawie nie chcial slyszec.

Przyjmowal zaswiadczenie wekslowe co do pozyczki pieciu tysiecy udzielonej Ryszardowi Nienaskiemu i przyslal mu na te sume czek do jednego z banków w Krakowie. Oto wszystko.

Latwosc w dokonaniu transakcji moze nawet ubodla nieco dluznika. Rozumial, ze mu wierza, gdyz okazal tam, w owej Posusze, iz nie jest szelma. Nadto domyslal sie sukursu w przyspieszeniu decyzji ze strony pani Lenty. I ten domysl nie byl mu równiez przyjemny. Lecz nie bylo wyboru. Pierwszy krok na sciezce spekulanta, pierwszy manewr milionera - in spe.

Korespondencja prowadzona w tych sprawach pienieznych z domem doktorostwa wirskich byla sucha, grzeczna, sztywnie krótka. W jednym wszakze liscie, ostatnim, doktor wirski, zawiadomiony o projekcie wyjazdu Nienaskiego do Paryza "w interesach", zyczyl mu kordialnie powodzenia i w imieniu zony prosil o pozdrowienie bawiacej tamze, w Paryzu, jej przyjaciólki, panny Xeni Granowskiej. Stad Nienaski powzial wiadomosc o miejscu pobytu panny Xeni. Z Berlina, gdzie bawil okolo trzech tygodni i gdzie pierwsze studia gieldowe prowadzil, napisal do doktorowej wirskiej list nieoficjalny i niesuchy z prosba o wskazanie mu ulicy i numeru mieszkania panny Granowskiej, gdyz te nie byly mu znane, a chcial scisle spelnic zlecenie. Prosil o nadeslanie listu z odpowiedzia na poste restante jego nazwiska do glównej poczty paryskiej. Obecnie docierajac do wielkiej stolicy mial chwilami wrazenie, ze zdaza do tego celu po to jedynie, azeby tam otrzymac list pani wirskiej. Posiasc adres!

Jak tez teraz wyglada Kenia? Czy zeszczuplala i przybladla? Jakie tez teraz sa jej oczy? Czy to sa te same czarne plomienie - chwiejne i porywajace melodie? Jakie tez nosi suknie? Czy jest taka sama jak dawniej, czy sie zmienila? Co robi w tym miescie? Mieszka z ojcem czy sama?

Skoro tylko zaczynal zatapiac sie w rozplatywaniu tych pytan, ogarniala go tesknota napastnicza, niespokojna, wybuchajaca. Nie mógl usiedziec na miejsc

Weiterlesen weniger lesen

Kundenbewertungen